Marcin Czub
  • Objawienie Bogini Świni
  • Natura Dziury
  • Inna proza
  • Poza prozą
  • Objawienie Bogini Świni
  • Natura Dziury
  • Inna proza
  • Poza prozą

Objawienie Bogini Świni

10/7/2023

 
Picture

Wrocław, początek naszego wieku. 26 letni Konstanty zostaje opętany przez ducha świni. Jest to starożytna świńska zmora, które objawia się ludziom, aby odmienić los nierogacizny. Następuje metodyczne pranie mózgu, niczym pralka nastawiona na wełnę i delikatne tkaniny. Jednak z początku Konstanty nie słyszy ducha paplającego bezustannie w jego umyśle…

Konstanty poznaje fizyczną dziewczynę – Klarę, z którą rozpoczyna romans, a równocześnie nadchodzi nieuniknione i głos opętującej rozbrzmiewa w głowie opętanego.
Objawienie się rozszerza i kolejne osoby znajdują się pod wpływem zmory. Nie każdy przeżyje, ale to niekoniecznie oznacza coś złego. Cytując słowa świńskiego ducha: “Śmierć to śmiech czaszki z żuchwą i głupawy wyraz czaszek bez żuchw. Tajemnicy tu żadnej nie ma. Trzeba zachować właściwy wymiar trwogi.”

Książka ukazała się w kwietniu 2023 roku nakładem wydawnictwa Ha!art.
Partnerem wydawniczym Objawienia jest Wrocławski Instytut Kultury w ramach Wrocławskiego Programu Wydawniczego.

Poniżej fragment prologu i pierwszego rozdziału:
Żreć trufle wprost z ziemi. Przyjemność zbyt wielka, aby można było o niej mówić. Przeżycie, które wyrazić mogą tylko chrząknięcia. W żadnym ludzkim języku nie istnieje słowo, które pomieści taki ogrom.
     Mimo wszystko zamierzam mówić: z litości albo z obowiązku. Napiszę tę książkę w większości słowami, lecz ten, kto potrafi żreć trufle wprost z ziemi, powinien żreć z ziemi, bez słów i bez mojego pośrednictwa.
     Od razu uprzedzam, że pereł nie będzie. Perła to owoc cierpienia małża. A poza tym może utknąć w przełyku. Trzeba być moralnym bankrutem, żeby lubić perły.
 
Pitagoras twierdził, że istnieje wędrówka dusz, metempsychoza. Na tej drodze można być zwycięzcą lub nieudacznikiem.
     Jeśli chodzi o mnie, kariera mojej duszy jest spektakularna. Nieprzerwane pasmo sukcesów, pięćset razy odrodziłam się jako dzika świnia. Czystość nieskalana człowiekiem, pół tysiąca świńskich inkarnacji, jedna po drugiej, błogość i doskonałość, aż wzruszenie mną targa.
      Żyłam jako świnia i wierzyłam jako świnia, a wiara świń jest żarliwa, intensywna i szlachetniejsza od ludzkiej.
     Wierzyłam tak żarliwie, że zostałam Pomazańcem. Byłam świnią natchnioną i postanowiłam zstąpić do ludzkiego świata. Chciałam przemówić do ludzi w ich własnym języku, skoro nie znają ani nie szanują prawdziwie świętej mowy.
     Przysłowie mówi, nie rzucaj trufli między ludzi, ale ja miałam wielkie serce. Nie czekałam na nic – gdy już sobie coś postanowię, to robię. Nażarłam się trujących jagód, położyłam na boku, chrumknęłam i wyzionęłam ducha. Złożyłam w ofierze moje doskonałe życie, aby odrodzić się jako istota ułomna. Ecce porca!
     Pełna poświęcenia i chwały zaczęłam się inkarnować jako człowiek. Czy tak było?
    Dobrze, dobrze, powiem uczciwie, jak było. Trochę się później rozmyśliłam, gdy przyszło co do czego. Rzucałam się w brzuchu tak bardzo, że moja matka zmarła przy porodzie. Wyciągnęli mnie siłą, ludzką dziewczynkę, gdy już prawie zdołałam się udusić własną pępowiną.
     No ale przeżyłam i nawet zapomniałam, że mam zbawić świat. Narodziny to amnezja, twierdził Pitagoras. A ja potwierdzam. Na szczęście dusze wielkiego formatu sobie pomału i sukcesywnie różne rzeczy przypominają.

Odnośniki

10/5/2023

 

Książkę można zamówić np. przez stronę wydawnictwa Ha!art, stacjonarnie w Empikach albo wybranych księgarniach (np.  Wrocław  - Tajne Komplety, Kraków - De Revolutionibus Books), w wielu miastach za pośrednictwem księgarni Bonito.

Książka ukazała się też w formie audiobooka w wykonaniu Agaty Góral. Pierwszy rozdział jest do odsłuchania/pobrania za darmo.
Początek ebooka jest do przeczytania gratis m.in. na Publio. Fragment jednego z kolejnych rozdziałów ukazał się w Stonerze Polskim. Fragmenty ukazały się również w magazynie RitaBaum (73/74)

Recenzje: Sztukater, Dwutygodnik, Alicya w Krainie Słów, Dziewiętnastowieczność, Melancholia Codzienności, strona fb,  goodreads,  lubimyczytać, lista polecanych książek 2023, Klub A+A. Świni poświęcony jest artykuł prof. Jana Potkańskiego z Instytutu Literatury Polskiej UW, a także odcinek audycji literackiej "źródło słów". 

Grecka ceramika

10/3/2023

 
Naczynie do picia wina podczas Sympozjów, stworzone około 460-450 p.n.e. w Grecji, odnalezione w Kapui. Naczynie zostało zaprojektowane tak, aby uczestnik Sympozjum pijąc wino wyglądał jak dzika świnia.  Obiekt w zasobach British Museum.

Deser...

12/2/2022

 
  Na deser kolejny fragment monologu ducha świni:
Tkwiłam w próżni. Czas mijał albo nie mijał, trudno powiedzieć. Nudziło mi się tą pośmiertną nudą, której żaden żywy nie pojmie. Zaczęła nawet kiełkować we mnie beznadzieja, lecz moje mojry czuwały nade mną.

I wtedy właśnie pojawił się Konstanty. Zajrzał w zaświaty, nie rozumiejąc, że ktoś, kto widzi, może równocześnie sam zostać zobaczony. Tak to działa, przykro mi. Jedna chwila wystarczyła, żeby się przyczepić. Tylko głupek by nie skorzystał z okazji.
     On się strasznie wysilił, by zrozumieć sens życia, i zrobiła mu się umysłowa przepuklina. Taki polip w umyśle, gdzie może zagnieździć się duch. Ja tam tkwię teraz.
(…)
Trwam w jego ciele, ale wcale łatwo nie jest. Ludzie myślą, że opętanie to pikuś. Ktoś wyspał się dobrze, budzi się rano i nagle z dnia na dzień zaczyna słyszeć głosy, miewać wizje albo jakieś fundamentalne wglądy. Łatwizna? Halo, halo! Opętanie to owoc długiej i mozolnej pracy upiora. Właściwie to mordęgi, taka prawda.
(…)
To było miesiąc temu, a co teraz robił Konstanty? Ano wstał, usiadł i się podrapał. Nie wiedział, co ze sobą zrobić. Ach, zagubiony i poszatkowany człowieku. Ja jestem twoim drogowskazem. Jam jest niczym patyk od szaszłyka, który łączy rozerwane strzępy. Ale nie wiesz tego jeszcze. Nie słyszysz mnie.
     On jadł w ciszy bułkę. Nie rozumiał, jak cienka jest bariera oddzielająca świat od zaświatów. Gdy się nad tym zastanowić, to prawdziwym cudem jest fakt, że ludzie nie słyszą duchów. Cudem jest głuchota.
     Konstanty! Pozwól, że zagram na twoich nerwach niczym Pitagoras na harfie. Odkryję przed tobą starożytne harmonie. Tylko nie bądź taki głuchy. Ja już charczę w tobie z nudów. Stękam. Usłysz to. Usłysz cokolwiek.

„Jestem próżniakiem, uuu, mamo, mamo” – śpiewał poeta, gdy magnetofon wciągnął taśmę.
     – Akurat na tej piosence. Czy to się zawsze musi psuć na najlepszej piosence? – mruczał Konstanty i palcem wkręcał pogniecioną taśmę z powrotem na kasetę. Jego wieża hi-fi miała odtwarzacz płyt, ale dysponował tylko kasetą „Bezdelnika”. Chciał koniecznie dziś posłuchać. On ma swoje pragnienia. Ma również lęki: obawiał się, że magnetofon znów wciągnie taśmę przy przewijaniu, kręcił więc małym palcem, aż ustawił początek.
     Uruchomił ponownie i jak gdyby trochę się pomodlił. Co?! Nie wierzę! Nie słowami i nie do Boga, ale uczuciem, intencją on się jak gdyby trochę pomodlił, żeby piosenka się odtworzyła!
     – Żeby nie wessało taśmy – słyszę jego ciche myśli.
„Ja bezdelnik, uuu, mama, mama” – ponadczasowe wersety trzeszczały, lecz wybrzmiały w całości. Konstanty przymknął oczy.


Świniołak z sufitu Kaplicy Sykstyńskiej

12/1/2022

 
Picture
Nie każdy zwiedzający Rzym turysta dostrzega, że na słynnym suficie namalowany jest świniołak. Sterczy tam w narożniku, za delficką wieszczką. W jaki sposób owa tajemnicza istota znalazła się w Kaplicy? Kim tak naprawdę jest ów świniołak? Poniżej ochłap prawdy, zaś więcej ochłapów można wygrzebać na stronach Objawienia.

Konstanty jeszcze na studiach liznął nieco historii malarstwa. Ja sobie biorę z jego głowy różne rzeczy i potem oświetlam mądrością zaświatów. Stąd wiemy, co było: Michał Anioł wisiał godzinami pod sufitem i błagał, żeby natchnienie mu przeszło.
– Żeby wreszcie mnie puściło – szeptał. – Gdy namaluję, co czuję, to pójdę na stos od razu, niezależnie od mej wielkiej famy.
Stelaż trzeszczał niebezpiecznie, a on cały skręcony szyfrował pędzlem po suficie. Czasy były groźne dla miłośników prawdy. Tak oto pod postacią delfickiej Sybilli kryje się poruszenie przedpotopowego ducha, wobec którego wszystko inne jest ledwie naleciałością i kurzem. Michał Anioł wzdragał się, lecz malował, gdyż był pełnokrwistym artystą.
– Z natchnieniem nie wygrasz – mruczał przez zaciśnięte zęby.
Były też papieskie wizytacje.
– Czemu tak długo w kącie wisisz! – krzyczał Ojciec Święty. – Przejdź do centrum, malarzu, miast ślęczeć nad drugorzędnym ornamentem!
Lecz na tym suficie centrum jest w narożniku. Oto sekret Michała Anioła.
Ciężkie natchnienie. Szarpnęło nim, aż jęknął. Zawahał się. Rysować? Nie rysować? Dłoń mu zadrżała. On, nadludzko wygięty, malował detal. Jego pot kapał na podłogę kaplicy. Michał Anioł malował świniołaka. Pół człowieka, pół dzika, postać podtrzymywała świętą księgę świń. Malarz nie rozumiał, ale jak każdy prawdziwy geniusz pozwalał, by prowadziło go Sacrum.
Pełen obaw szurał pędzlem, machnął ostatni włos na sierści. Co będzie? Czy każą zamazać? Nikt się nie połapał. Rewelacja przeszła przez sito cenzury i ukazała się na suficie. Cherubiny otrąbiły zwycięstwo prawdy nad tyranią.